Atletico – Barcelona. Mecz nieskończonych scenariuszy
Zapowiedzi
6.4.2025
- Man Utd - Man City
- Pogoń – GKS Katowice
- Manchester United – Manchester City. Przebrzmiałe derby przeciętniaków
- Roma – Juventus. Mecz im. Zbigniewa Bońka
7.4.2025
4:4 w pierwszym meczu wręcz składa nam obietnicę kapitalnego widowiska, jakie ma Metropolitano rozegrają w środę Atletico i Barcelona. Stawka jest niebagatelna, awans do finału Pucharu Króla. Niezależnie od rozstrzygnięcia będziemy mieli w Sevilli finał marzeń – albo derby Madrytu, albo kolejne El Clasico.
Wtorkowy remis dwóch Realów był przepustką dla Królewskich, którzy zameldowali się w finale Copa del Rey po roku przerwy. Barcelona czeka na decydujący o trofeum mecz od czterech lat, a Atletico aż trzy razy dłużej, bo od 2013 roku, była to zresztą premierowa zdobycz trenera Diego Simeone. Nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie przebiegu środowego starcia, bo 4:4 w pierwszym spotkaniu pokazało, że każdy scenariusz jest możliwy. Nie zmieni tego nawet psychologiczna przewaga Katalończyków, którzy prowadzą w tabeli LaLiga mając nad trzecim Atletico aż dziewięć punktów przewagi. To praktycznie eliminuje stołecznych z walki o tytuł, ale w sposób tym bardziej zwiększa ich szanse, a na pewno determinację. I tu wkraczamy w świat niekończących się dowodów świadczących za jednymi lub drugimi. Bo jak spodziewać się końcowego sukcesu Atletico, skoro z Barceloną nie wygrało w Pucharze Króla równo ćwierć wieku? Jak wreszcie przymierzyć aż 31 triumfów Blaugrany do zaledwie dziesięciu po stronie Atleti?
Ale przecież każda seria się kiedyś kończy. Np. Bayer Leverkusen nim przyjechał do Madrytu na starcie z Atletico w pierwszej fazie Ligi Mistrzów miał 11 wygranych z rzędu. Serię zakończył mu zespół Simeone. Barcelona ostatni raz przegrała 20 meczów temu (zaliczając pod drodze ledwie trzy remisy), jeszcze w 2024 roku z… Atletico. No więc w środę tym bardziej będzie okazja, by zakończyć jeszcze bardziej okazałą serię. Tym bardziej że w trzech ostatnich spotkaniach Atletico zaaplikowało Katalończykom aż osiem goli. Pamiętajmy, że liczy się przede wszystkim to, co najświeższe w pamięci, 16 marca na Metropolitano podopieczni Hansiego Flicka zwyciężyli 4:2.
Atutem gospodarzy w starciu z Barceloną będzie nie tylko niezwykła dyscyplina taktyczno-organizacyjna, ale także pewien uniwersalizm, który cechuje w tym sezonie madrytczyków. Objawia się to choćby w strzelonych golach, bo poza trzema zawodnikami, wszyscy pozostali z pola mają na koncie przynajmniej jednego gola. Simeone na przedmeczowej konferencji akcentował jednak sprawy związane z defensywą, bo mocno zaniepokoiło go to, że drużyna traciła gole w pięciu kolejnych spotkaniach. Trzy z nich to porażki, dwa – remisy (jeden z nich też przegrany, bo rywalizacja z Realem w Lidze Mistrzów skończyła się przegranym konkursem karnych). To właśnie słabsza postawa w marcu spowodowała, że drużyna nie liczy się już w walce o mistrzostwo.
Co z Barceloną? Ma wszystkie atuty w ręku i praktycznie autostradę do kolejnych sukcesów tak w LaLiga jak i Lidze Mistrzów. Rywalem podopiecznych Flicka będzie Borussia Dortmund, więc teoretycznie najmniej wymagający rywal. Beneficjentami tego znakomitego sezonu mogą być Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny, co cieszy nas tym bardziej. Niezależnie od tego, co mówi się i pisze o Barcelonie, jej kłopotach organizacyjno-finansowych, ma ona potencjał na najlepszy sezon od lat i Flick nie zawaha się nawet na chwilę, by wycisnąć z zespołu ile się da.
Przechodząc powoli do personaliów wiemy oczywiście, że Simeone zapewne zmieni bramkarza i jak zwykle w Pucharze Króla będzie bronił Juan Musso, a nie Jan Oblak, mimo że pierwszy z nich w pierwszym starciu półfinałowym z Barceloną puścił cztery gole. Nie zagra także zawieszony Angel Correa, pozostali są do dyspozycji. Barcelona musi sobie radzić bez Marca-Andre ter Stegena, Marca Bernala, Marca Casado, Daniego Olmo i Andreas Christensen.
Mój typ: 3:2 i awans do finału Atletico.
Przypuszczalny skład Atletico: Musso - Llorente, Gimenez, Lenglet, Reinildo - Simeone, Barrios, De Paul, Lino - Alvarez, Griezmann.
Przypuszczalny skład Barcelony: Szczęsny - Kounde, Cubarsi, Martinez, Balde - De Jong, Pedri - Yamal, Gavi, Raphinha – Lewandowski.